• Wpisów:156
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis:292 dni temu
  • Licznik odwiedzin:11 231 / 1205 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Siedzę na oknie. Za szybą widzę dzieci, zmierzające do szkoły, na swoje pierwsze zajęcia po wakacyjnej przerwie. Wspomnieniami wracam do moich szkolnych lat.

Szkoła jest tym co musi przejść każdy z nas. Świat szkolny nie jest idealny, program zajęć jest taki, jaki jest. Z kart historii wiemy, że edukacja przez zdecydowanie większy okres istnienia ludzkości była dostępna tylko wąskiej grupie społeczeństwa. Dlatego niczym szokującym nie jest fakt, że od czasu spopularyzowania edukacji, produktem końcowym zwyczajnych państwowych szkół jest szara masa (w tej materii od wieków nic się nie zmieniło, bo to właśnie taka masa napędza świat). Jeżeli uczeń jest inteligentny lub ma kogoś w swoim otoczeniu kto uświadomi mu, że rozwój osobowości i talentów następuje po za szkołą, może się wyłamać ze schematu. Szkoła nie zwalnia rodziców od obowiązku wychowywania własnych dzieci, ma jedynie ten rozwój wspierać. Więc bardzo mylą się ludzie, którzy myślą, że szkoła nauczy ich wszystkiego co potrzebne w życiu. Nie wszyscy jesteśmy równi. Równość to kłamstwo. Są różne typy inteligencji, więc oceny nie świadczą o tym kim jesteś. Nie każdy nadaje się do nauki, w sensie rozumienia szkolnego. Szkoła to jednak idealny moment by zobaczyć jak odnajdujemy się wśród różnych ludzi w społeczeństwie.

U mnie podstawówka była czasem niekończącej się zabawy, przygód, poznawania świata. Należałam do tej grupy dzieci, których wszędzie jest pełno – brałam udział w rozmaitych konkursach, zawodach sportowych. Choć dyplomy i świadectwa podpowiadają mi, że moje oceny były raczej bardzo dobre, to pamiętam, jak zadowolona, zaraz po zajęciach leciałam jak na skrzydłach, na dwór bawić się razem z innymi dzieciakami. Gimnazjum stało się okresem buntu i marzeń. Pierwsze sprzeciwy wobec rodziców, zniechęcenie do autorytetów, nauki i systemu. To w gimnazjum zaczęły się wagary, pierwsze zakochanie. Wyłamywanie się ze standardów. Wiek technikum to czas zagubienia i szukania drogi na oślep. Poznanie czym jest praca, pierwsze zarobki. Uczestniczenie w kursach i zdobywanie doświadczenia. Wchodzenie w świat nocnego życia, dyskotek, alkoholu. Odnalezienie prawdziwej miłości, celu w życiu i świadomego rozwoju osobistego.
Były i wzloty i upadki. Wielkie wojny i wielkie przyjaźnie. Czasy popełniana błędów i korygowania ich. Czas poszukiwań szczęścia, celu życia. Epoka lat szkolnych w moim życiu była w większej mierze beztroska a przede wszystkim pozbawiona zmartwień ludzi dorosłych. Wspominam ten czas z lekkim uśmiechem na ustach i melancholią u oczach.
 

 
Jedna z uzupełniających pór roku w przyrodzie, w strefie klimatu umiarkowanego. Za przed~jesień przyjmuje się okres roku na styku lata i jesieni, w którym średnie temperatury powietrza wahają się między 23 a 11 °C (z tendencją spadającą). Opad atmosferyczny jest słaby, ciekły. Natomiast osad atmosferyczny umiarkowany w postaci rosy. Dzienna pora dnia jest dłuższa od pory nocnej. Przed~jesień zaczyna się od 01.09 a kończy się 23.09
Okres przed~jesieni charakteryzuje się powolnym spadkiem temperatur. W powietrzu czuć ostatnie tchnienie, umierającego lata. Nadszedł czas zbiorów plonów z przydomowego sadu i warzywniaka.
 

 
"Pamiętaj aby dzień święty święcić." - no cóż nie tym razem. Mieliśmy pierwsze zajęcia w tym miesiącu z tym profesorem, więc przymusowe wagary zaliczyłam już około trzech razy ; ).

Nie szykowałam się dziś na uczelnię. Nie umyłam nawet głowy. Zerwałam z wieszaka przypadkową koszulę oraz niedbale wytuszowałam rzęsy. Jednak los postanowił, jak zwykle, spłatać mi figla i już od wyjścia z domu spotykałam znajomych, którym niezwykle zależało na moim towarzystwie. Jak to się dzieje, że gdy człowiek wygląda/czuje się jak "gówno" to najwięcej fajnych ludzi spotyka i wszyscy chcą nagle rozmawiać? No nic.. nawet o dziwo dostałam parę miłych komplementów.

Wiosno przybywaj bądź moją motywacją do zmian !
 

 
Obudziłam się, spojrzałam na zegarek - 15.00, Wiedziałam już, że tego dnia nie zrobię za wiele. To była dobra noc. Potrzebowałam zaszaleć, na szczęście nadarzyła się ku temu okazja (urodziny koleżanki z roku - było naprawdę grubo). Ale teraz jest już wieczór pieszego dnia wiosny, a ja siedzę na łóżku w piżamie popijając zupę. . Czy w Krakowie mogę gdzieś kupić palmę? Czy do kościoła zamiast palmy mogę wziąć niebieską różę?

A właśnie.. Tworzę wiosenną play listę muzyki, jeśli macie jakieś ciekawe propozycje takich kawałków (które kojarzą wam się z tą porą roku albo jakieś nowości, nie ważne z jakiego gatunku) to była bym wdzięczna za podzielenie się nimi : )
  • awatar road to nowhere: Każdy chyba czasem tego potrzebuje, taka odskocznia. Mi też by się przydało :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Pierwszy egzamin zaliczony jeszcze tylko zaliczyć pozostałe sześć i sesja z głowy.
  • awatar Ayu ♦: @星FairyBlue: Mało, w tamtym roku miałam 10 w zimowej i 8 w letniej i na dodatek <3/4 ustnych> :D
  • awatar 星FairyBlue: Dużo masz tych egzaminów!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
W tę beznadziejnie smutną noc, mam tylko jedno życzenie.. Pragnę na tym bezgwiezdnym niebie ujrzeć promień nadziei. I choć blask Twojej gwiazdy wydaje się być tak odległy, nie przestaję myśleć o naszym spotkaniu. Na próżno wciąż szukam Twoich śladów wśród gwiezdnego pyłu. Być może to światło książęca sprawia, że nie potrafię powstrzymać płynących łez, tęskniąc za przeszłością.. Wiem jednak, że przyszedł czas iść dalej, a to pożegnanie zwiastuje lepsze jutro.. i nic już nie jest w stanie tego zatrzymać..
 

 
Dziś już jestem zmęczona spacerowaniem po tym przepięknym miejscu, ale było naprawdę warto tam pojechać i spędzić cały dzień. Było niesamowicie zimno, aż rzęsy nam zamarzły.. dlatego na większości zdjęć mam przysłoniętą twarz.

Oczywiście zdjęcie przy wejściu musi być, jako dowód na: "Tak, naprawdę tam byłam, to nie są zdjęcia z internetu"

Plus jeszcze przy tablicy, tak na wszelki wypadek

Po tym terenie się mniej-więcej poruszałam, <zielony górny szlak (cały) niestety mi się uciął kawałek + czerwony (ten na południe)

Tam jest naprawdę wspaniale <3 Polecam

Zdjęcia mojego telefonu nie oddają nawet w połowie jak tam było pięknie.

Zamarznięte potoczki to naprawdę cudny widok :)

Na przerwie na herbatę przed schroniskiem przyszedł do nas Pan Kot, by zobaczyć co dobrego mamy do zjedzenia. (Nie wchodziliśmy do schroniska bo byliśmy tak poubierani, że mogło to grozić roztopieniem).

W zamian za odrobinę szynki z kanapki zgodził się nawet na wspólne selfie.

Widoki warte kilkugodzinnej wspinaczki pod oblodzoną górę.

Tak naprawdę było warto.

Cudnie jest tak spędzać czas na świeżym powietrzu!

To był naprawdę niezapomniany dzień <3
  • awatar Kawaii Brunette: W końcu cię widzę <3 Rudowłosa piękność :) Trzymaj się cieplutko :*
  • awatar senne marzenie szczęścia ♥: Obyś faktycznie odwiedziła wszystkie te parki jak sobie założyłaś, 3mam kciuki :) a poza tym, mam propozycję, abyś zmieniła widoczność wpisów, bo niekiedy trzeba naprawdę się przypatrywać, aby zobaczyć zdjęcie, zlewa się z tłem, po prostu :)
  • awatar Ayu ♦: @Un'Altra Vita: Już ty się o to nie martw :D następny trip przewiduję po zdaniu sesji ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
1. B̶a̶b̶i̶o̶g̶ó̶r̶s̶k̶i̶ ̶P̶a̶r̶k̶ ̶N̶a̶r̶o̶d̶o̶w̶y̶
2. Białowieski Park Narodowy
3. Biebrzański Park Narodowy
4. Bieszczadzki Park Narodowy
5. Drawieński Park Narodowy
6. G̶o̶r̶c̶z̶a̶ń̶s̶k̶i̶ ̶P̶a̶r̶k̶ ̶N̶a̶r̶o̶d̶o̶w̶y̶
7. Kampinowski Park Narodowy
8. Karkonoski Park Narodowy
9. Magurski Park Narodowy
10. Narwiański Park Narodowy
11. Ojcowski Park Narodowy
12. Park Narodowy Bory Tucholskie
13. Park Narodowy Gór Stołowych
14. Park Narodowy Ujście Warty
15. P̶i̶e̶n̶i̶ń̶s̶k̶i̶ ̶P̶a̶r̶k̶ ̶N̶a̶r̶o̶d̶o̶w̶y̶
16. Poleski Park Narodowy
17. Roztoczański Park Narodowy
18. Słowiński Park Narodowy
19. Świętokrzyski Park Narodowy
20. Tatrzański Park Narodowy
21. Wielkopolski Park Narodowy
22. Wigierski Park Narodowy
23. Woliński Park Narodowy
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
1. Myśleć pozytywnie.
2. Ćwiczyć codziennie (choć by te 5 pompek).
3. Jeść zdrowiej (ale bez przesady).
4. Pracować ciężej.
5. Stać się silniejsza.
6. Mniej się martwić.
7. Tańczyć więcej.
8. Kochać częściej.
9. Być szczęśliwą.
10. Czytać przynajmniej jedną książkę na miesiąc.
11. Odwiedzić wszystkie Polskie Parki Narodowe.
12. Sylwester 2016/2017 spędzić na balu.
  • awatar senne marzenie szczęścia ♥: Hmm, ja w sumie jak kolega poniżej :D nie mam żadnych postanowień ;) nie chcę się w grudniu rozczarować, że większości z nich nie doprowadziłam do końca. :)
  • awatar Un'Altra Vita: Ja w tym roku nie zrobiłem żadnych postanowień i bardzo fajnie się czuję :D Jeśli uda Ci się odwiedzić wszystkie polskie parki narodowe masz mój dozgonny szacuneczek :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Już godziny dzielą nas od nowego roku. Chcę Wam wszystkim przekazać moje najserdeczniejsze życzenia. Oby wam się spełniły w nadchodzącym roku najcichsze marzenia, oraz byście znaleźli siły na wytrwanie w waszych postanowieniach noworocznych.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Swetry obradzają owocami w zależności od odpowiedniego traktowania. Jest to sprawa bardzo indywidualna. Owoce te nie są mile widziane przez ich właścicieli, ponieważ nie należą one do pożytecznych. Trudno się ich pozbyć, a jeśli sweter już raz obrodził możemy spodziewać się kolejnych plonów. Niektóre swetry są bardziej płodne inne mniej. Oto owoce swetra we własnej osobie (obrazek zakoszony z jednego bloga, gdyż chcę tylko udowodnić wam iż problem jest zupełnie realny.)
  • awatar Un'Altra Vita: Gdyby nie ten obrazek nie wiedziałbym o co chodzi :D
  • awatar road to nowhere: Nie przepadam za tymi owocami xD
  • awatar Ayu♥: @星FairyBlue: Muszę zapamiętać bo moje spodnie (leginsy) też ostatnimi czasy obrodziły :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
.. co się ze mną dzieje? Przecież mam świadomość, że koniec świata zbliża się nieubłaganie, i to na dodatek wielkimi krokami.. dlaczego więc nic z tym nie robię? Przecież wkrótce będzie już za późno by cokolwiek zmienić.. więc dlaczego wciąż tu siedzę?
 

 

Powiem krótko, trzy ostatnie dni były grube, tłuste i syte. Mimo, że w mediach panuje głośny sprzeciw dla tego typu dań a one same mają zdecydowanie więcej wad niż zalet to i tak zawsze chętnie po nie sięgam..
Teraz mały fast-foodozbiór by was zdemotywować choć na chwilę do zdrowego żywienia : ) smacznego oglądania











Pozdrowienia dla wszystkich na drakońskiej diecie :**
  • awatar Kawaii Brunette: Ślinka mi cieknie... Ale popcornu już nigdy nie tknę, chociaż go uwielbiam. W niedzielę utknęła mi łuska w migdałku i dopiero w środę udało mi się jej pozbyć.. Never Again :D
  • awatar Un'Altra Vita: Jak smacznie, apetycznie i.... niezdrowo :D
  • awatar road to nowhere: Od czasu do czasu można! Ważne, żeby nie za często :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
  • awatar DARK TERRITORY: Przy planowaniu trzeba brać pod uwagę wszystkie możliwości. Będzie mniej bolało jak wszystko się spieprzy
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego.

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
kochamy wciąż za mało i stale za późno

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnia czy ostatnia pierwsza.

~ ksiądz Jan Twardowski
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ten dzień postanowiłam spędzić wraz z dwiema kumpelami w domu strachów na Floriańskiej 6. Odnalezienie tego miejsca zajęło nam trochę czasu, ale kiedy wreszcie tam trafiłyśmy ogarnęły nas wątpliwości co do tego pomysłu. Kiedy stałyśmy przed wejściem do klatki schodowej obleciał mnie strach, klatka wyglądała upiornie a wraz z moim lękiem do ciemnych, strasznych pomieszczeń musiałam przełamać strach, jednak gdy postanowiłam postawić swoją stopę na schodach kamienicy, przeraźliwy krzyk kobiety sprawił, że bez namysłu wraz z kumpelami zrobiłyśmy zwrot w tył i najzwyczajniej w świecie zaczęłyśmy uciekać, by po chwili zatrzymać się i zacząć śmiać z własnej głupoty. Przy drugim podejściu nie zastanawiałyśmy się długo po prostu tam weszłyśmy. Przy recepcji dostałyśmy instrukcje jak mamy się zachowywać i co robić. Na miejscu czekało na nas kilka pomieszczeń, których aranżacja przywodziła na myśl miejsca z horrorów. Wszędzie jest ciemno, a jedynym źródłem światła jest trzymana w ręku latarka, którą dostaliśmy przy wejściu. Gdzieś coś przeleciało, coś okropnie trzasnęło. Na ścianach makabryczne zdjęcia, siekiery i inne cieszące oko eksponaty, które świetnie potęgują klimat. W pewnym momencie zaczyna nas gonić wszelakie potwory. Przechodzimy z pokoju do pokoju, trafiając na Sadako, nawiedzoną pannę i inne postaci, których widok skutecznie podnosi adrenalinę. Wszystkie chcą nas dopaść. Wszystkie wyglądają przerażająco. Wnętrza są wyposażone w wszelkiego rodzaju dekoracje rodem z horroru. Znajdziemy tam śnieżący telewizor, tam drzwi zamknięte na łańcuch. Panujący dookoła mrok, skutecznie maskuje niedoskonałości. Było strasznie i przezabawnie za razem. Jeśli ktoś lubi się bać polecam.
Na koniec drobna ciekawostka której dowiedziałam się na zajęciach z mitoznawstwa. Znane nam Halloween nie jest świętem wymyślonym przez Amerykanów jak to zwykło się mawiać ale ma związek z tradycjami celtyckimi a mianowicie z celtyckim świętem Samhain, które wypadało właśnie w okolicy przełomu października i listopada. W ten dzień na świat miały zstępować duchy zmarłych. Ludzie specjalnie z tej okazji gasili ognie w domostwie i ubierali się w łachy - wszystko po to, by duchy się nimi nie zainteresowały. Dla dodatkowego podstępu wystawiali jedzenie na zewnątrz, by duchy nie czuły się zainteresowane błądzeniem po zaciemnionej okolicy. Druidzi pilnowali tego, by złe dusze nie zainteresowały się ludźmi. Dlatego też przestrzegali ich, by przebrali się w dziwaczne stroje, które miały na celu odstraszanie dusz. Palono też w tym czasie ogniska i palono pochodnie, które miały wskazywać drogę dobrym duchom, zaś złym - służyć za coś odstraszającego.

Kolejną ciekawostką jest Sugar Skull przypisany kulturze meksykańskiej, konkretnie związany jest z najstarszym świętem meksykańskim - Día de los Muertos czyli ze Świętem Zmarłych (obchodzone 1 i 2 listopada). Nazwa Sugar Skull wzięła się z tego, że czaszki te naprawdę są wykonywane z cukru. Dodatkowo doprawia się je np czekoladą i tequillą. Taka słodka czaszka nosi imię zmarłego i w święto Dia de los Muertos jest zjadana przez rodzinę zmarłego. Czaszka z imieniem umieszczona na grobie zmarłego ma zachęcać jego duszę do powrotu w Święto Zmarłych. Święto to w Meksyku jest świętem radosnym. Ludzie wierzą tam, że życie na ziemi to jedynie iluzja, a śmierć jest wyższym poziomem egzystencji, pozytywnym krokiem ku lepszemu. Sugar Skulls są malowane w radosne wzory, kwiaty itd... ma to pomóc w pokonaniu strachu przed śmiercią i cieszeniu się życiem.
  • awatar Abstrakcyjny blog: Strasznie żałuje, że nie mogłam wziąć udziału w halloweenowej zabawie (byłam wtedy akurat na cmentarzu) no nic, może w następnym roku będę
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Chcę wam dziś opowiedzieć o pewnym ciekawym przypadku. Dziewczyna 30 lat, (teraz już była) współlokatorka mojej bliskiej znajomej, na potrzeby wpisu nazwijmy ją "Lucky". Tak więc Lucky, jak już wspominałam, jest dojrzałą kobietą która ma wszystko czego mogła by chcieć przeciętna kobieta czyli: urodę, zgrabne i wysportowane ciało, pracę, kilka rozwijanych zainteresowań, jest w stanie sama się utrzymać bez pomocy innych, pieniądze, ciuchy i długo jeszcze by wymieniać.. ale jak to w świecie bywa nasza bohaterka nie ma wszystkiego - nie miała partnera. Nikomu z nas to nie przeszkadzało, całkiem normalna sprawa. Niestety ją to niesamowicie drażniło. Lucky była pod tym względem desperatką, dlatego starałyśmy się nigdy nie poruszać ze znajomą przy niej tematu związku, ale pewnego dnia przy herbacie wyznała nam, że zakochała się w mężczyźnie o 10 lat młodszym. (Chcę, żebyście wiedzieli, że nie mam żadnych uprzedzeń do związków o dużej różnicy w wieku, nie wtrącam się również w życie innych ale tamtego dnia poczułam, że muszę ją przestrzec przed moim rówieśnikiem). Z jej opowiadań wynikało, że chłopak którego poznała miał przerwę w związku (cokolwiek to znaczy) i był dla Lucky niezwykle miły i szarmancki. Oraz, że po nadzwyczaj krótkiej znajomości przespała się z nim. Była święcie przekonana, że chłopak (nazwijmy go na potrzebę wpisu Loco) za nią szaleje i jak tylko zerwie (?!) ze swoją dziewczyną formalnie, to razem z Lucky zostaną parą. Dni mijały.
Podczas jednego wieczoru spa (wspólne robienie paznokci, maseczki itp.) Oprócz mnie, znajomej i Lucky pojawiła się Kasia. Podczas babskich ploteczek (jako że wszystkie byłyśmy dość młodsze od Lucky) Kasia zwyczajnie na świecie skomplementowała Lucky, mówiąc: "Chciała bym w twoimi wieku mieć taką figurę jak ty." Lucky w tym monecie wybuchła. Zaczęła krzyczeć po Kasi, że ta jest głupia, że ma się wynosić z jej mieszkania (?), że jak jeszcze raz ją obrazi to ją uderzy. Zdębiałyśmy. Lucky wyszła i zamknęła się w swoim pokoju. To był szok dla wszystkich, nastało kilka minut milczenia, nikt nie ogarną sytuacji. Kasia powiedziała tylko "co ja takiego powiedziałam, że ją to rozdrażniło?". Odpowiedziałyśmy, jej że to nie jej wina. Spotkanie dobiegło końca.
Później był babski wieczór na którym zebrało się trochę osób. Było wino, a nawet kilka butelek. Luźny klimat rozmowy przerwała wkurzona Lucky wchodząca do pokoju. Zapytałyśmy więc ją dlaczego jest w takim nastroju. Odpowiedziała tylko: "Ten drań zerwał ze swoja laską, ale nie chce być ze mną.. mówi, że jestem za s.., że dzieli nas.. zbyt wiele nas różni". Lucky opowiedziała wszystkim zebranym panią (wszystkim młodszym od niej) o swoim problemie, i wyszło nagle, że jest on kolegą jednej z obecnych na spotkaniu. Wyszło również na wierzch, że nasz Loco to seryjny podrywacz który jak da radę to sypia z każdą łatwiejszą, że jest totalnym luzakiem i żyje na koszt rodziców. Jeszcze wtedy zakochana w nim Lucky (może pod wpływem wina a może pod wpływem desperacji) postanowiła, że da mu nauczkę. Zaczęło się wspólne obmyślanie planu (oczywiście reszta dziewczyn przyłączyła się dla zabawy, bo pomysł był głupi sam w sobie - ale rozrywka to rozrywka). Konspiry były prze najróżniejsze. Lucky wpadła na pomysł, że wywoła w nim zazdrość gdy będzie udawać, że znalazła sobie kogoś innego. Powiedziałam jej w prost, że to beznadziejne, że nawet go to nie dotknie bo ma przecież ją już w dupie - bo zaliczona. Ona jednak się upierała, że nauczka, że mu się należy.. itp. Były pomysły o ciąży, padł pomysł nawet o tym, że zaraziła się od niego jakąś chorobą weneryczną i by się przebadał lepiej (co może dało by mu do myślenia).. ale im dalej w las tym bardziej wydawało mi się to żałosne.. Ale każde mądrzejsze uwagi typu "zostaw chłopaka, jest tak młody, chce szaleć i próbować - a to, że laski stwarzają mu możliwości to już ich problem". Zbywała twierdzeniem "Jesteście głupie i naiwne, życia nie znacie". Gdy zaczęły się żale typu jestem już w tym wieku, że powinnam mieć męża i dziecko - wyszłam, bo przestało mnie to bawić a wzbudzało coś w rodzaju żalu. Koniec końców nie wiem jak potoczyły się dalej jej losy bo znajoma się przeprowadziła ale jakoś specjalnie mnie to nie interesuje.. wiem jedno Loco szaleje dalej.. Czy te 30 lat to naprawdę taki wiek dla kobiety, w którym nagle przestaje być pewna siebie a staje się desperatką? Bo moim zdaniem problem tkwi w głowie a nie w liczbach.
 

 
Dziś już żony, matki, dobre pracownice lub studentki a jeszcze "wczoraj" wszystkie bawiłyśmy się na jednej imprezie.. Czas mija nieubłaganie a zdjęcia znajomych na fejsie ciągle mi o tym przypominają..

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Niedziela godzina 22.coś siedzimy z przyjaciółką na parapecie. Jemy pizzę i popijamy ją piwem, rozmawiając przy tym i śmiejąc się. Kiedy nagle Mo wpada na pomysł by pojechać odebrać koleżankę z lotniska, ponieważ właśnie dziś wraca ona do Polski. W sumie czemu nie, więc ubieramy się i jedziemy ostatnim busem który kursował tam tego dnia. Jechałyśmy same więc Mo postanowiła zaśpiewać mi rosyjską piosenkę o cebuli.

Pierwszy raz byłam na lotnisku. Dotarłyśmy tam na 12 w nocy i czekałyśmy na jej przylot do godziny pierwszej nad ranem, więc pozostało mi trochę czasu na "pokręcenie" się po nim.

Spontaniczne wypady mają w sobie coś niezwykłego. Coś co wykracza ponad przewidywalną rutynę dnia. Krakowski port lotniczy nie zrobił na mnie jakiegoś szokującego wrażenia, mimo wszystko odczuwam, że fajnie było móc zobaczyć to miejsce z bliska. Któż wie może czeka mnie niebawem jakaś większa podróż, a wtedy już będę wiedziała jak tam trafić.

Poranne zajęcia i wykłady do 17 jednak było ciężko przeżyć ale czego się nie robi by przeżyć małą przygodę ^.^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Tyle się ostatni dzieje w moim życiu, nie nadążam sama za sobą. Chciała bym to wszystko jakoś ująć, zapisać, zatrzymać na dłużej - ale to chyba nie możliwe, bądź naprawdę trudno osiągalne. Tyle chwil mi ucieka.


Tak bardzo chciała bym się ogarnąć <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Większość mężczyzn których spotkałam (i spotykam) w swoim życiu, podczas wieczornych wyjść, myliła moje przyjazne nastawienie z flirtem - co nauczyło mnie, że lepiej być uważaną za "zimną" i "obojętna" niż by ktoś zaczął oczekiwać od mojej osoby czegokolwiek.. tylko dlatego, że źle zinterpretował moje zachowanie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Na ostatnim wykładzie o wielkich odkryciach geograficznych przypomniałam sobie zabawną rzecz.. mianowicie, że dawno temu kiedy byłam jeszcze maleńką, słodką dziewczynką o dwóch blond kucykach oglądałam film o Krzysztofie Kolumbie i odkryciu przez niego Ameryki. Pamiętam, że zrobiło to na mnie niesamowite wrażenie.. wrażenie było wielkie do tego stopnia, że powiedziałam mamie coś w rodzaju: "Mamo ja też kiedyś postaram się odkryć nowy ląd, zobacz ile jest pustych miejsc na globusie, tam zacznę szukać". Wtedy mama wzięła mnie na kolana i wytłumaczyła, że raczej nie odkryje nowego kontynentu, bo ziemia już została zbadana.. co najwyżej jakąś małą wyspę. Byłam niesamowicie zawiedziona.

Zabawne co człowiek może sobie przypomnieć podczas wykładu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
To, że siedzę tu o 4 nad ranem, wraz z puddingiem Waniliowym sprawia, iż czuję jak tracę kontrolę nad własnym życiem..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Pożegnania są trudne ale niestety nieuniknione. Dla mnie są one jednak szczególnie trudne. Tym bardziej jeśli muszę pożegnać się z ukochanym. Jeśli przy pożegnaniu przekroczę (wyznaczony przez moje serce) limit czasu to serdeczny uśmiech zamieni się w strumień niepohamowanych łez. Już wtedy nie ważne jest, że idę centrum Krakowa, czy snuję się przez galerię. Nieistotne czy są w około ludzie, czy ich nie ma .. Wrócę do domu i będę musiała odczekać jakiś czas nim wrócę do normy. Czasem jest to kilka godzin czasem kilka dni.. Czas pustki i rozpaczy.

Tak więc łzawo pożegnałam się z Michałem (co miało miejsce parę dni temu) i przyjechałam do nowego mieszkania, gdzie czekało mnie masę rozczarowań i problemów ale o tym innym razem..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›